Thor: Miłość i grom - Recenzja
Thor: Miłość i grom to epicka kontynuacja przezabawnego hitu, który wstrząsnął światem.
Thor: Miłość i grom to nadchodzący amerykański film o superbohaterach oparty na postaci Thora z Marvel Comics, wyprodukowany przez Marvel Studios i dystrybuowany przez Walt Disney Studios Motion Pictures. Ma być kontynuacją Thora z 2011 roku i Thora: Mroczny świat z 2013 roku, a także dwudziestą czwartą częścią Marvel Cinematic Universe (MCU). Film wyreżyserowała Taika Waititi na podstawie scenariusza Erica Pearsona i zespołu scenarzystów Craiga Kyle'a i Christophera Yosta, aw rolach głównych Chris Hemsworth, Tessa Thompson, Natalie Portman, Tom Hiddleston i Anthony Hopkins. W Thor: Love and Thunder Thor musi walczyć o należne mu miejsce jako król Asgardu przeciwko swojej siostrze Heli.
W lutym 2017 r. Kevin Feige potwierdził, że istnieją plany dotyczące kolejnego filmu o Thorze, którego premiera odbędzie się 5 listopada 2021 r. [1] W maju 2019 r. ogłoszono, że Taika Waititi powróci jako reżyser [2]. W czerwcu 2019 poinformowano, że Natalie Portman zostanie zastąpiona przez Tessę Thompson w roli Walkirii.[3]
Film jest pierwszym występem Jane Foster od czasu jej ostatniego występu w Avengers: Endgame [4], chociaż wcześniej pojawiła się w usuniętych scenach z domowego wydania tego filmu po tym, jak została
Thor: Miłość i grom zostanie wyreżyserowany przez Taikę Waititi, a Chris Hemsworth ma powtórzyć swoją rolę jako Thor. Natalie Portman jest również na pokładzie, aby ponownie zagrać rolę Jane Foster, którą ostatnio widziano w Thor: Ragnarok. Tessa Thompson powróci również jako Walkiria.
Nowy film zostanie osadzony w tym samym wszechświecie, co Thor z 2011 roku i Thor: The Dark World z 2013 roku, ale toczyć się będzie w innym okresie. Będzie to pierwszy film Marvela nie osadzony po Avengers: Endgame, którego akcja toczy się w 2020 roku.